kupić ziemię
dla kwiatków
wojtek leży w ziemi
kwiatki zwiędły
chorowałeś
ale żeby od razu
umierać
po co się umiera
nie umiem sobie
wyobrazić cię martwego
ciebie w pudle
na szczęście wiem
że odkopałbyś się
bez trudu
nie chcę o tym myśleć
za mało śmierci na świecie
po co jeszcze ty
wtorek, 27 lipca 2021
Kupić ziemię
Nic złego w maskaradzie
Karnawał złości
Parada litości
Waśnie wiośnie
Li tym latem
Tańcem bez końca
Błahymi ośćmi
Słowem gęba wytarta
Makijaż Makijaż
sobota, 15 maja 2021
Podwórko do utraty tchu
Nawet, gdy duszę się w środku
To czuję, że żyję
Bartosz puszcza Stare Piosenki
A ludzie rozproszeni po placu
środa, 12 maja 2021
Bagno
Przykryję was kocykiem zapomnienia
Rzucę garścią kurzu
Nie napiszę kartki z dobrymi wspomnieniami
Bo przestałam się ich doszukiwać
Nic na siłę nadludzką
Nie jestem na obraz i podobieństwo
Choć wyznaję
Brak grzechu
Chciałam zwalczyć lęk
Byłam odważna
Nie zauważyłam, że woda podniosła się do szyi
Wyszłam z bajora
Prawdziwa Pani Jeziora
A prawdziwi Merlini nie zatapiają
piątek, 7 maja 2021
Osiedlowy sci-fi
Biała, duża purchawka leży w trawie
Kot ze świecącymi oczami
Albo rowerek z holo ozdobami
Nocą sygnalizacje dla mieszkańców kosmosu
Różne środki lokomocji rozrzucone bez ładu
A jakby ze składem
Nieprzenikniona choreografia mikroświata
Walki na mieczo-patyki
Lub tylko na wyobrażenia o broni
"Ty już umarłeś, ale ożywasz"
Wytrwałe, ale nieudane nawoływania kompana
Podwórko kontra świat
Chyba, że szykuje się wyprawa do babci
Wtedy na chwilę uchyla się furtka
A pod płachtą trup kamieni z rozebranego balkonu
poniedziałek, 3 maja 2021
Syberia
Benoît Sokal i jego świat
uratowali mój świat
tylko trzeba być gotowym na ucieczkę
trzymać się samemu za rękę
gdy nic nie trzyma w świecie
iść śladami Kate Walker
mieć Oscara za towarzysza
serce człowieka jest przeceniane
nieludzkie serce automatycznego maszynisty
lepiej spełnia pokładane w nim nadzieje
gry ratują życie
implementują alternatywną ścieżkę
kodują dobre wspomnienie,
które dodaje otuchy
fabryka automatów w Valadilene
dała wytchnienie wielu
gdy na mapie świata
zabrakło schronienia
to nie rozpacz
to nostalgia
to nie smutek
to tęsknota
wiem, gdzie się udać, gdy uwiera i boli
nie muszę kupować biletu
czekać na ranek
prosić się
główny motyw muzyczny Syberii
ukoi i ukołysze
a ja odetchnę
i nie zakrztuszę się wstydem
nie piję i nie palę
chłonę słowa, obrazy i dźwięki
gdy tęsknię za dotykiem ręki
wołam Sokala
nie jesteśmy na ty
ale narysował świat
i wpuścił mnie do niego
trudno o większą intymność
nie wystarczą nam wymyślone postaci
potrzeba nam żywych ludzi
twórców
którzy je dla nas stworzą
życie bez wyobraźni
to piekło za życia
i choć piekła nie ma
jesteśmy za zdolni, żeby go nie wymyślić
środa, 21 kwietnia 2021
Karma
Śmierć nie powiedziała ostatniego słowa
Połyka kolejne ofiary
Nie zamknęła swych ramion
Nienasycona, wciąż niedokarmiona
Żywi się niepostrzeżenie
Przy akompaniamencie wiosennych świergotów
Doskonała obojętność świata jest rzeczywiście
Doskonała
Dla jednostek trzęsienie ziemi
Nie widać go ani nie słychać
Stawia pytanie
Żyjesz ty
Codziennie buntujesz się przeciwko niej
Stawiając ją w centrum
Jej ostateczna pieszczota
I tak cię nie ominie
Tego dnia myślałam
Jak można żyć uznając kogoś za martwego dla nas za życia
Śmierć dogoniła mnie w dwóch susach
Psst, ja tu jestem - szepnęła - dywagacje zostaw na później
Potem machnęła pobłażliwie ręką
Póki żyjesz możesz mieć te swoje - odchrząknęła - dylematy
Ktoś powiedział dzień dobry
Ktoś się uśmiechał i wpatrywał we mnie
A co, ty jutro wyjeżdżasz?
Para zsunęła maseczki w parku
Nie do wiary
Słońca nie przysłoniła ciemna chmura
Śmierć leżała pod ławką
Nieuwiązana jak pies naprzeciwko
Nie ma uczuć po śmierci
Jest dojmujący triumf skończoności
Zerwany dach nad głową
Wyciągnięty dywan spod nóg
Zniknie i powróci
a ja napiszę znów kilka słów
Nie pyskuj i pakuj się
piątek, 2 kwietnia 2021
Czy Celine i Julie odpłynęły czy tylko nam się śniło? Widmowe damy Jacques'a Rivette'a
Rivette stworzył “Celine i Julie odpływają” z czystej chęci zrobienia filmu. Jego bezkompromisowość polega na niedostosowywaniu się do oczekiwań czy kreacji samego siebie jako reżysera. Na pytanie skąd tytuł “Out 1” odpowiada, że nie udało znaleźć się nazwy. Rivette nie przywiązuje sprawy do tego rodzaju zagadnień. Akurat “Celine i Julie odpływają” ma jeszcze podtytuł “Widmowe damy w Paryżu”, ale mimo, że film roi się od tropów, to nie są one najważniejsze. Być może czerpanie klimatu z “Alicji w krainie czarów” ma budzić przyjemne poczucie, że coś nam to przypomina, ale nie jest to sednem filmu. Rivette traktuje tworzenie filmów jak długi proces, wypadkową twórczych spotkań. Dopiero reżyserzy pewni siebie i własnego stylu, mogą swobodnie żonglować motywami z literatury i filmu, wykorzystując je do świadomego stworzenia oryginalnego efektu końcowego. Dlatego może widz czuję się wolny (a nie na przykład niekompetentny) podczas seansu, jakby czuł, że dostał prezent i ma prawo zrobić z tym prezentem co tylko chce. Ta możliwość bezpośredniego połączenia się z dziełem to ogromna wartość twórczości Rivette’a, ale także Rohmera. “Celine i Julie odpływają” to film halucynacja, nie jesteśmy pewni czy w ogóle taki film powstał czy był tylko wytworem naszej wyobraźni.
środa, 3 lutego 2021
Ubrania na pogrzeb
Ubrania na pogrzeb
Nigdy nie pasują
Kłują elegancją
Czerń jest potwarzą
Razi w oczy
Gdybyśmy mogli wszyscy nago stanąć
A nie w tych szmatkach
I uśmiechach spod łez
Czy łez spod uśmiechów
Ponad niebo jak gdyby nigdy nic
Każda emocja jest nieprawidłowa
Układanka rozpadła się
A my udajemy, że my jesteśmy układanką
Każdy ruch jest ruchem nie w tym kierunku
Każdy gest i spojrzenie fałszywe
Fałsz. To jest to słowo
Czerń jest fałszywa
Jakby to była opowieść o nas
Nasze żale, lęki i smutki
Gnieżdżą się w tej czerni
Tylko koronka nas zdradza
Chcemy być ładni
Chcemy być uroczyści
Przecież to okazja
Uroczystość rodzinna
Zapytamy: co u ciebie w życiu
Bo my jeszcze żyjemy
Życie nie zastygło w dziwnej fazie
I trzeba umieć o nim opowiadać
Przestaniemy opowiadać kiedy sami umrzemy
Wtedy inni za nas o nas opowiedzą
Pokażą nasze zdjęcie
To był on, a jego życie...
Nieżywy staje się bardziej żywy niż my
Wyraźniejszy niż za życia
W centrum uwagi wszystkich
W jednym momencie
Ale to nadal okazja do zjedzenia lodów
I kłótni z kelnerem
Życie jest za krótkie, by odmówić sobie przyjemności
I żałować
Bez żalu się rozejdziemy
Zjednoczyła nas śmierć
Na chwilę
A każdy chce wrócić do życia
O wiele bardziej niż wcześniej
Spokojniejszy i bardziej nienasycony
Bo życie się jednak kończy
Realistycznie i bezpowrotnie
Przypomnieliśmy sobie o tym
Poczuliśmy ulgę
Każdego celem jest śmierć
Nic nie musimy
A jednak
Ciężki orzech do zgryzienia
Czym wypełnić życie do śmierci
Przecież zwykłe istnienie nie wystarczy
Trzeba jeszcze być jakimś
Dać możliwość być jakoś wspomnianym
Dać poczucie, że ktoś cię znał
Dać preteksty wspomnieniom
Dobrze, że na swoim pogrzebie
Nie musisz odpowiadać na pytania
Twoje istnienie się skończyło
Nie musisz go usprawiedliwiać
Zrobi to ktoś za ciebie
Nie żyjesz
Świat ma wyjebane
Nie musi pytać czy chciałbyś coś wtrącić
Jedyną prawdą jest to, co oni
Wiedzą i powiedzą
Co myślą i sobie wyobrażają
Masz obrońcę z urzędu
Możesz napisać list
Zostawić testament
Ale twój głos już nie zabrzmi
To tylko protezy i duszne zaświaty
Teraz będziemy żyć prawdziwie
Między lodami a kawą
Pocieszeni znanymi smakami
O tym zapomnimy
Pełniejsze życie to to bez śmierci
Nie żyjemy, by się żegnać
Nie wiążemy, by się rozstać
Nie jemy, by zwracać
Nasza śmierć do nas nie należy
Nasza śmierć nie jest o nas
26/01/20
czwartek, 31 grudnia 2020
Besson i Carax w Paryżu
Czy mało jest mostów w tym pieprzonym mieście?! - wykrzykuje bohater filmu, gdy przeszkadza mu się popełnić samobójstwo. Nie tylko on wybrał sobie najbardziej ozdobny i spektakularny most Aleksandra III, by odejść ze świata żywych. Besson stylizuje ten film z 2005 na stary i pocztówkowy, jest czarno-biały, ma wiele klasycznych klisz, a jednocześnie jest filmem sci-fi, co jest absurdalną mieszanką. Czy to nie najpiękniejsze miasto świata? - pyta Angela, ale jest to tylko marna próba ukazania jakiegoś sensu życia głównemu bohaterowi. Przedziwna para korzysta z atrakcji Paryża (np. pływa statkiem po Sekwanie), które przez turystykę stały się wyblakłą wizytówką Paryża i w ten sposób też używa ich reżyser. W ostatniej scenie, upadły anioł Angela stwierdza, że nie ma przeszłości, nie wie kim jest. Właśnie Paryż sprawia wrażenie jakby nie miał tożsamości, jakby nie żył. Kiedy bohater zachwyca się widokiem nocy i migoczącej wieży Eiffla z apartamentu hotelowego na wysokim piętrze, zniecierpliwiona Angela wyjaśnia mu, że księżyc będzie tam zawsze. Podobnie jak wieża Eiffla, mimo, że inny był pierwotny zamysł. Nie dość, że będzie istnieć realnie, to będzie funkcjonować w umysłach jako symbol Paryża i nie będzie budzić żadnych głębszych doznań.
Most odgrywa też ważną rolę w “Kochankach z Pont-Neuf” Leosa Caraxa. W remoncie, zamknięty dla ruchu, jest domem dla Alexa, a potem też dla malarki Michel. Najważniejszą sceną filmu jest ich wspólny szaleńczy, taneczny bieg po Pont-Neuf pod niebem rozświetlonym kolorowymi fajerwerkami. Jest w tym dojmujący kontrast bawiącego się miasta, obojętnego na ich balansowanie na granicy szaleństwa. Denis Lavant ze złamaną nogą robi akrobacje na miarę kaskaderskich wyczynów Jean-Paula Belmondo. Z kadrów drżącej kamery co i rusz znika Michel rozbryzgująca na nartach wodnych nurt Sekwany. Z obu stron widzimy jasne strumienie sztucznych ogni wpadających do wody, wręcz ich ściany. Te ściany chronią dwójkę bohaterów i oddzielają od zwykłego życia miasta. A może to oni jedyni pozostali żywi? Są wyrzuceni poza granice, ale sami też nie chcą już być częścią tego miasta. Kiedy ich życie wykracza poza most sytuacja staje się trudniejsza. Miasto zdaje się im stawać na przeszkodzie, a związek zaczyna przypominać toksyczne przywiązanie z “Wichrowych wzgórz”. Gdy spotykają się na moście, by świętować kolejny Nowy Rok, jest on już otwarty, nie są sami. Idą środkiem ulicy w śniegu, trąbią na nich samochody, to symbolizuje ograniczenia jakich nie mieli żyjąc w izolacji. To film na granicy jawy i snu, momentami dojmująco realistyczny, a innym razem przypominający barwny spektakl, który ociera się o melodramat. Jest przesiąknięty Paryżem, historia Alexa i Michel nie mogłaby wydarzyć się w innym miejscu. Można byłoby śmiało nazwać ten film jednym z najbardziej paryskich, choć sam wydźwięk tego sformułowania nie oddaje istoty rzeczy.
Paryż wyłaniający się z tych filmów, to nie Paryż z pocztówek, a miasto zwykłych lub wręcz wykluczonych ludzi. Paryż jest miejscem konfliktów i dziwnych przypadków, które łączą jednostki, jest miejscem fascynującym, ale też sceną tragicznych losów bohaterów, a nawet czasem więzieniem. Sam Paryż też jest miastem kontrastów. Piękne kamienice z ciemnymi mieszkaniami, rozkopane ulice, złote ornamenty, wieża Eiffla ze stali oraz monumentalna Notre-Dame. Sięgając do bardziej współczesnych przykładów, warto wspomnieć przedziwny bieg obłąkanego pana Merde po Père-Lachaise w “Holy Motors” L. Caraxa. Ujęcie z góry pokazuje nam jesienny, szary Paryż. Zbliżenie na wyjście z kanału w formie kółka z zaciemnieniem wokół przypomina przejścia w bajkach dla dzieci i buduje groteskową atmosferę, która później będzie się tylko pogłębiać. Pan Merde wychodzi spod ziemi, a na cmentarzu zaczyna pożerać kwiatki z grobów, na których widnieją adresy internetowych witryn umarłych. Pół człowiek-pół potwór, wyglądający jakby właśnie sam powstał z martwych, lepiej wpasowuje się w scenerię cmentarza niż turyści, których przestrasza. Co paradoksalne ekipa z fotografem na czele, który robi zdjęcie okładkowe francuskiego magazynu już nie przywodzi na myśl bezczeszczenia cmentarza. Przyzwyczajamy się, że to kolejna odsłona spektaklu, a nie prawdziwe życie.
wtorek, 22 grudnia 2020
Noce pełni księżyca
Louise z “Nocy pełni księżyca” Erica Rohmera
ma ewidentnie problem z wolnością. Mieszka w sprawiającym ponure wrażenie, szarym i pustym Marne-la-Vallée ze swoim chłopakiem, który nie jest zbyt towarzyski. Jako bohaterka żywa i energiczna, pragnie przestrzeni, dlatego zachowuje swoje paryskie mieszkanie, by realizować się jako jednostka społeczna.
Jej oba mieszkania są w odcieniach szarości i niebieskości. Paryskie jest przytulne, wyposażone w różne dziwne rzeczy: kolumny greckie po dwóch stronach łóżka, na jednej z nich kolorowe lampy ledowe, na ścianie wisi coś w rodzaju kamizelki ratunkowej, która byłaby dobrym symbolem przyczyny istnienia tego mieszkania. Ale głównym przedmiotem użytku, wręcz kompulsji, jest szary telefon. Louise bardzo często dzwoni, szuka towarzystwa, chce zagłuszyć samotność. Ale urządzanie swojego gniazdka również ją bawi i gdy raz postanawia nie wyjść wieczorem na zabawę, spędza ten czas ze sobą i czuje się wspaniale. Paryż lat osiemdziesiątych tętni życiem, jest kolorowy, przyjazny. Być może za przyjazny, wydaje się jakby przeszkadzał jej odetchnąć. Czy można pragnąć ze wszystkiego na świecie wolności i jednocześnie uporczywie uciekać od niej jak od dzieła szatana? Czy może wystarczy machnąć ręką kwitując, że Louise nie wie czego chce. Rohmer w swoich filmach tak lekko i subtelnie portretuje Paryż i swoich bohaterów, że kontrast tej delikatności wobec ich zagubienia i bólu jest porażający.piątek, 29 maja 2020
David Lodge czyli książki mojego ulubieńca


Z kolei "Terapia" to bardzo refleksyjna podróż. Oswoiła mi Kierkegaarda, wkradł się niepostrzeżenie w moje życie. Dzięki niej późniejsze sięgnięcie po tego filozofa nie wydawało mi się krokiem w przepaść i niedostępną myśl filozoficzną, ponieważ śledziłam jak towarzyszy on bohaterowi książki jako punkt odniesienia i komentator. 











